"Buntownik nie żyje jak robot uwarunkowany w przeszłości przez religię, społeczeństwo, kulturę. Nic, co jest wczorajsze nie ma wpływu na jego sposób życia, jego styl życia. Każdego dnia jest gotowy, by zmierzyć się z niebezpieczeństwami, z nowymi wyzwaniami. To artysta, samotnik, geniusz. Nie należy go mylić z rewolucjonistą, który jest owładnięty ideami z przeszłości, Jezusem albo Karolem Marksem i, wraz z podobnymi sobie, pragnie przejąć władzę, by było im lepiej. Rewolucjonista usiłuje zmienić świat, buntownik – odrzuca go po prostu, tak jak wąż zrzuca starą skórę".
OSHO

23 października 2012

Oszukiwanie systemu...

Pojawił się ostatnio temat oszukiwania systemu....Wielu ludzi uważa, iż żyjąc w takim kraju jak Polska, żeby być porządnym, uczciwym obywatelem, należy płacić podatki, ubezpieczenia, posyłać dzieci do szkół publicznych, posiadać pesel, itd. Jeśli się tego nie robi, a przy tym czerpie z tak znakomitego wachlarza "przywilejów" jaki oferuje obywatelowi ten kraj - to jest się oszustem...
Otóż ja uważam, że NIE. Gdybym w takim kraju jak np. Szwecja, w którym państwo włazi w dupę obywatelowi za to, że płaci 50% podatek, uchylał się od płacenia, a jednocześnie korzystał z przywilejów oferowanych przez państwo - byłbym oszustem. Natomiast w kraju, w którym rząd codziennie rucha w dupę każdego obywatela okradając i oszukując go na każdym kroku - zachowania zmierzające do wykorzystywania systemu uważam za etyczne.

Rzucono we mnie zarzutem, że korzystając z dróg, kolei żelaznej - ogólnie dostępnej infrastruktury, jestem cwaniaczkiem i naciągaczem, że inni za mnie płacą... Po pierwsze - jest to myślenie ugruntowane przez system socjalistyczny i wielu, mimo, że niewiele pamięta z tamtych czasów, a niektórzy nic, dalej tkwi w tamtych realiach. Dzisiaj, w dobie powszechnej prywatyzacji, coś takiego jak dobro społeczne praktycznie nie istnieje. Za wszystko z czego korzystam i tak muszę zapłacić - czy jeżdżąc po drogach - w cenie paliwa zawiera się podatek drogowy, czy podróżując koleją - kupuję bilet - płacę. I na dodatek uiszczam w tym jakiś podatek, bo wszystko jest opodatkowane wielokrotnie. A że chodzę po chodnikach? Za nie zapłacili moi rodzice....

A jak wygląda kwestia służby zdrowia? Nie będę nawet przytaczał przykładów - macie ich wiele na własnych podwórkach - wieczne kolejki, limity, odległe terminy, niekompetencja lekarzy, chamskie traktowanie, przepełnione szpitale itd... I wiecie dlaczego tolerujecie taki stan rzeczy? Ponieważ większość z Was uważa, że ma to za DARMO!!! W gratisie od swojego pracodawcy! A to są ciężko przez Was wypracowywane pieniądze, które zainwestowane w ubezpieczenie w dobrej klasy prywatnej lecznicy ( na taką z pewnością by Wam starczyło)owocowały by jednym telefonem do przychodni, umówieniem się na wizytę o określonej przez WAS godzinie i dniu i przyjęciem przez uśmiechniętego i serdecznego lekarza...wiem, bo sam doświadczyłem. Wystarczy sprywatyzować służbę zdrowia - czego większość społeczeństwa panicznie się boi - rozszerzyć ofertę o kompleksowe leczenie szpitalne, uwolnić kasę z NFZ tym sposobem i poszczególne lecznice liżą Was po dupach, żebyście chcieli korzystać właśnie z ich usług i u nich zostawić swoje pieniądze... ZUS, emerytura - coś mam o tym jeszcze pisać? Ktoś w to jeszcze wierzy? Mam w imię uczciwości wspierać drugą co do wielkości, zaraz po kościele katolickim, mafię świata? Mogę być oszustem i przestępcą w zamkniętych oczach śniących sen systemu. Ja wybrałem czerwoną pastylkę... Borek