Buntownik Borek
Siedząc na peryferiach systemu...
OSHO
4 listopada 2012
Płaćmy podatki - jeszcze o uczciwości i patriotyzmie.
bo tu się urodziłem
i tutaj pewnie umrę
ale dlaczego mam się cieszyć z tego
że to jest mój kraj?!"
Dezerter
Miało być w zasadzie o cudach, ale pojawił się temat jako kontynuacja poprzedniego...
Jakiś czas temu, przy okazji promocji nowej płyty Maryśki, przeczytałem z nią rozmowę w empikowej gazetce...pojawia się tam temat kawałka "Sorry polsko", w którym mowa jest o innego rodzaju patriotyzmie - zamiast bagnet na broń - kasuj bilet w tramwaju. No i ok - kasuj jeśli przewoźnik dotrzymuje warunków umowy. Ja kasuję rzadko. W regulaminie mpk czy innego przewoźnika jest napisane, że osoby zakłócające spokój, odrażające swym wyglądem lub zapachem itp. nie będą przewożone miejskimi środkami lokomocji...znacie jakiś przypadek, kiedy kierowca lub motorniczy zastosował tę część regulaminu? Bo ja nie. Cyklicznie zdarza mi się jeździć ze śmierdzącymi menelami czy wrzeszczącymi kibolami. Część taboru wygląda jakby szwagier Waldka z bratem Mietka po pijaku klecili go na podwórku...Nowe, szwedzkie volvo latem przemieniają się w cuchnące terraria, ponieważ są to autobusy produkowane dla innego klimatu na dodatek wyposażone w klimatyzację, z którą we Wrocławiu zetknąłem się jeden raz w jednym autobusie. Za co mam, kurwa, płacić?! Ale ok. Dajmy spokój autobusom i tramwajom - to Muńka domena jest:) Zagotowało mnie coś innego: Maryśka w tej rozmowie stwierdziła, że dziś patriota to nie ten bohater z karabinem, ale np. ktoś płacący podatki. Dziś w Roxy.fm powtórzył to Kelner z Deutera. Z całym szacunkiem kochani - słucham Was obojga od lat i cenię sobie bardzo, ale takie głodne kawałki - nie wiem skąd wzięliście. Z jednej strony nawijka o olewaniu systemu, a z drugiej nawoływanie do płacenia podatków. Paweł - chodnik Ci naprawią, jak już naprawdę nie będą mieli na co wydać. Płacąc podatki wspieramy nie nasz kraj, ale system właśnie. Mam płacić na co i komu? Na dotowanie czarnych sępów Krucht Klecht Klanu? Na dokładanie do fabryk śmierci, potocznie zwanych produkcją mięsa? Na armię? Na przymusowe szczepienia? Przecież na takie rzeczy idą właśnie podatki obywateli. Obudźcie się! Kelner mówi - chodźmy na wybory, decydujmy o naszym losie. Qrwa! O co tu chodzi? Ludzie - znacie przypadek jakiegokolwiek polityka, który sam - bez nacisku społecznego - zrobił cokolwiek z tego co obiecywał? I na kogo niby głosować, kiedy to wszystko to jedna sprzedajna hołota? Nie oczekujcie, że politycy cokolwiek zmienią na lepsze. To MY sami możemy to zrobić. Tylko MY. Oddolnymi inicjatywami, organizując się w niezależne spółdzielnie, pomagając sobie nawzajem, wymieniając się usługami, towarami i wiedzą bezgotówkowo, a nawet jeśli gotówkowo - to za plecami systemu. Poza tym - w naszym pięknym kraju chcąc płacić legalnie podatki prawie w każdym przypadku trzeba też płacić ZUS - a to już jest nie tylko wspieranie systemu. To już jest finansowanie mafii.
Salut!
23 października 2012
Oszukiwanie systemu...
Pojawił się ostatnio temat oszukiwania systemu....Wielu ludzi uważa, iż żyjąc w takim kraju jak Polska, żeby być porządnym, uczciwym obywatelem, należy płacić podatki, ubezpieczenia, posyłać dzieci do szkół publicznych, posiadać pesel, itd. Jeśli się tego nie robi, a przy tym czerpie z tak znakomitego wachlarza "przywilejów" jaki oferuje obywatelowi ten kraj - to jest się oszustem...
Otóż ja uważam, że NIE. Gdybym w takim kraju jak np. Szwecja, w którym państwo włazi w dupę obywatelowi za to, że płaci 50% podatek, uchylał się od płacenia, a jednocześnie korzystał z przywilejów oferowanych przez państwo - byłbym oszustem. Natomiast w kraju, w którym rząd codziennie rucha w dupę każdego obywatela okradając i oszukując go na każdym kroku - zachowania zmierzające do wykorzystywania systemu uważam za etyczne.
Rzucono we mnie zarzutem, że korzystając z dróg, kolei żelaznej - ogólnie dostępnej infrastruktury, jestem cwaniaczkiem i naciągaczem, że inni za mnie płacą... Po pierwsze - jest to myślenie ugruntowane przez system socjalistyczny i wielu, mimo, że niewiele pamięta z tamtych czasów, a niektórzy nic, dalej tkwi w tamtych realiach. Dzisiaj, w dobie powszechnej prywatyzacji, coś takiego jak dobro społeczne praktycznie nie istnieje. Za wszystko z czego korzystam i tak muszę zapłacić - czy jeżdżąc po drogach - w cenie paliwa zawiera się podatek drogowy, czy podróżując koleją - kupuję bilet - płacę. I na dodatek uiszczam w tym jakiś podatek, bo wszystko jest opodatkowane wielokrotnie. A że chodzę po chodnikach? Za nie zapłacili moi rodzice....
A jak wygląda kwestia służby zdrowia? Nie będę nawet przytaczał przykładów - macie ich wiele na własnych podwórkach - wieczne kolejki, limity, odległe terminy, niekompetencja lekarzy, chamskie traktowanie, przepełnione szpitale itd... I wiecie dlaczego tolerujecie taki stan rzeczy? Ponieważ większość z Was uważa, że ma to za DARMO!!! W gratisie od swojego pracodawcy! A to są ciężko przez Was wypracowywane pieniądze, które zainwestowane w ubezpieczenie w dobrej klasy prywatnej lecznicy ( na taką z pewnością by Wam starczyło)owocowały by jednym telefonem do przychodni, umówieniem się na wizytę o określonej przez WAS godzinie i dniu i przyjęciem przez uśmiechniętego i serdecznego lekarza...wiem, bo sam doświadczyłem. Wystarczy sprywatyzować służbę zdrowia - czego większość społeczeństwa panicznie się boi - rozszerzyć ofertę o kompleksowe leczenie szpitalne, uwolnić kasę z NFZ tym sposobem i poszczególne lecznice liżą Was po dupach, żebyście chcieli korzystać właśnie z ich usług i u nich zostawić swoje pieniądze... ZUS, emerytura - coś mam o tym jeszcze pisać? Ktoś w to jeszcze wierzy? Mam w imię uczciwości wspierać drugą co do wielkości, zaraz po kościele katolickim, mafię świata? Mogę być oszustem i przestępcą w zamkniętych oczach śniących sen systemu. Ja wybrałem czerwoną pastylkę... Borek